“Apeluję - szanujmy się wzajemnie.” Krótkie zasady przewijania dziecka w miejscu publicznym

Nie każdy rodzic rozumie i szanuje innych ludzi, zwłaszcza tych, którzy nie mają dzieci.
Nie każdy rodzic rozumie i szanuje innych ludzi, zwłaszcza tych, którzy nie mają dzieci. Fot. Archiwum prywatne
Kupa
Ni mniej, ni więcej. Sprawa oczywista, a kłopot. Małe dzieci załatwiają się w pieluchę, co jest rzeczą naturalną. Tyle że nie każdy rodzic rozumie i szanuje innych ludzi, zwłaszcza tych, którzy nie mają dzieci. Bo są i tacy, którzy zwyczajnie nie czują uroków rodzicielstwa, tylko chcą wyjść na tak zwane miasto i posiedzieć w kawiarni czy restauracji. Gdy pojawicie się w takich miejscach z maluchami, skutecznie pozbawicie innych użytkowników możliwości relaksu. Pół biedy, jeśli jesteście nastawieni do otoczenia empatycznie. Wtedy wszystko w porządku. Gorzej natomiast, jeżeli przyjdzie Wam do głowy zmienić dziecku pieluchę przy stole, narażając sąsiadów na niechciane aromaty i scenki rodzajowe.



Apeluję – szanujmy się wzajemnie. Nawet jeśli nie w każdej restauracji znajduje się kącik z przewijakiem (wtedy udajcie się tam koniecznie), zawsze są toalety, i damskie, i męskie, gdzie z powodzeniem można wykonać tę mało estetyczną czynność. Oczywiście, słyszę już głosy matek i ojców, którzy uważają, że posiada- nie potomstwa pozwala im na rozstawianie obozu w każdym możliwym miejscu na Ziemi – bo „przecież mamy małe dzieci!” – i robienie wokół siebie szumu. Ja się temu kategorycznie sprzeciwiam. Nie twierdzę, że powinniśmy siedzieć w domu i nie wytykać nosa poza miejsca przeznaczone dla rodziców z potomstwem, ale czasami naprawdę wystarczy odrobina zrozumienia dla reszty społeczeństwa. Zwłaszcza tej jego bezdzietnej części.

*Fragment pochodzi z książki "Jak być fajnym tatą i nie zwariować" Michała Będźmirowskiego, wydawnictwa Edipresse Polska. Wkrótce kolejne rozdziały.
Więcej informacji znajdziecie na:
Instagram, Facebook, modnytata.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...